Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Polska

DIY: Flaga Polski z patyczków po lodach

Wciąż próbuję nadrobić zaległości, jeśli chodzi o wrzucanie naszych prac, ale z ręką na sercu mówię, że jeszcze świąteczne projekty czekają w kolejce. Po prostu tyle się dzieje, a my robimy tyle wspaniałych rzeczy! Dziś jednak dziele się z Wami prostym projektem, który wykonałyśmy na Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, czyli na 2 maja. Oczywiście flagę możemy wykorzystać również przy okazji wiersza "Kto TY jesteś..", czy rozmowy o Polsce. DIY: Flaga Polski z patyczków po lodach Co będzie potrzebne? kartka  patyczki po lodach (u mnie 9) biała i czerwona farba, pędzel, klej Wykonanie: 4 patyczki malujemy na biało, 4 na czerwono, 1 zostawiamy w naturalnym kolorze (drzewiec do flagi). Pozostawiamy do wyschnięcia.  Na kartkę, po lewej stronie, przyklejamy drzewiec. Do niego doklejamy patyczki (białe, następnie czerwone), układając je tak, by ściśle do siebie przylegały.

Podróże z dzieckiem: Pustelnia pł.Salomei

Poniedziałkowe popołudnie, mimo niezbyt obiecującej pogody, postanowiliśmy spędzić poza miastem. Tak naprawdę to już jedna z ostatnich takich możliwości, bo powrót do pracy zbliża się nieubłaganie, a z uwagi na nasz charakter pracy nie mamy wspólnie z P. wolnych dni.  Wybór poniedziałkowego celu był mocno ograniczony czasowo, a nie chcieliśmy znów spędzać dnia w Świerklańcu, bo choć kochamy ten park, to jesteśmy tam już prawie co tydzień. Przypomniały nam się jednak zdjęcia, które kilka tygodni temu na FB wrzucał mój znajomy i niezwykłe miejsce, które odwiedził – pustelnię bł.Salomei. Zatem wybór został dokonany i po godzinie byliśmy już na miejscu, dziwiąc się jednocześnie, że zachwalając atrakcje Ojcowa, o tym miejscu praktycznie się nie mówi. Może dlatego że jadąc do Ojcowa, by dostrzec strzałkę prowadzącą pod górę do pustelni, trzeba by się odwrócić i spojrzeć na ścianę lasu. My też musieliśmy się zresztą posłużyć GPS, bowiem z Klarą chcieliśmy zostawić samochód jak najbliżej, ...

Atrakcje Małopolski: Ciężkowice, czyli Sanktuarium i Skalne Miasto

Ławeczka I.J.Paderewskiego Tegoroczne wakacje były prawdziwym wyzwaniem. Po raz pierwszy wyjeżdżaliśmy z Klarą na tak długo, na dodatek do miejsca pośrodku niczego, bowiem domek usytuowany przy leśnej niemal drodze, który bez GPS-a jest niemożliwy do odnalezienia, to doskonały sposób na odcięcie się od cywilizacji. I to dokładnie, bowiem wyposażenie domku jest dość siermiężne, a o wygodach można zapomnieć. Jeśli jednak potraktować go jako bazę wypadową, zmienia nieco swoje oblicze. Szczególnie, że jest doskonałą motywacją, by opuszczać jego mury na całe dnie, co znacząco wpłynęło na rozszerzenie naszych pierwotnych planów związanych z eksploracją otoczenia. 

Podróże z dzieckiem: Magurka Wilkowicka

Mimo iż w ubiegłym, nawet w zaawansowanej ciąży, dużo chodziłam po górach, od urodzenia Klary nie byliśmy jeszcze na górskiej wyprawie. Dlatego też sezon postanowiliśmy zacząć od łatwej trasy, testując nie tylko sposób wejścia (wózek/nosidełko), ale i orientując się, co tak naprawdę w trakcie takiej wyprawy z dzieckiem będzie nam potrzebne. Nie ukrywam, że baliśmy się również o własną kondycję. Bo choć spędzam z Małą na dworze wiele godzin przemierzając ulice Sosnowca (a nawet porywając się na piesze wycieczki do Będzina, to jednak wyprawa w góry i wysiłek fizyczny z tym związany, to nieco inna historia.  To P. znalazł trasę na tyle łatwą, byśmy mogli zaryzykować, a – w przypadku trudności – zawrócić z drogi. Musiała być też stosunkowo niedaleko, bowiem nie chcieliśmy też męczyć Klary długą jazda samochodem. Dlatego wybór padł na Magurkę Wilkowicką i podejście z Przełęczy Przegibek.